O piwie słów kilka… część I: małe browary regionalne – skąd ten boom?

Ostatnimi czasy polski rynek piw zalewają nowe gatunki, odmiany i smaki. Rozmiłowaliśmy się w wysokogatunkowych piwach regionalnych, a niewielkie browary lokalne przeżywają prawdziwy renesans. Coraz większe uznanie zdobywają też u nas oryginalne klasyki czeskie, niemieckie i belgijskie. Słowem – choć spożycie produktów wielkich koncernów browarniczych wciąż jest w Polsce ogromne i to one mają dominujący udział w rynku, coraz częściej są zmuszone ustępować droższym, lecz bardziej różnorodnym i bogatszym smakowo piwom szlachetnej proweniencji. 

I tą właśnie gałęzią browarnictwa chcielibyśmy się tu zająć. Przede wszystkim produkcją regionalną – polskim rynkiem piw wytwarzanych zgodnie z najlepszymi tradycjami w niewielkich zakładach.

Małe browary nie potrzebują wielkich kampanii reklamowych – jakość ich produktów broni się sama, a koneserzy piw oraz osoby zainteresowane zdrową, naturalną żywnością bezbłędnie rozpoznają prawdziwe perełki na rynku i – co najważniejsze – pozostają im wierne. Tajemnica powodzenia lokalnych wytwórni tkwi właśnie w jakości sprzedawanych produktów; w przeciwieństwie do piw oferowanych przez wielkie koncerny, stawiające na ilość, przez co zmuszone są odejść tradycyjnych metod warzenia. Stosowana przez nie technologia High gravity brewing polega na zautomatyzowanym procesie produkcji około 18-proc. piwnego koncentratu, który rozcieńcza się wodą i nasyca dwutlenkiem węgla, słód jęczmienny natomiast często zastępuje się tu słodem kukurydzianym.  Wszystko to odbywa się w bardzo przyspieszonym tempie – by przyspieszyć fermentację, dodaje się  wspomagające zmianę cukrów w alkohol enzymy. Efekty ocenia sam konsument – i niestety nie są one zachwycające. Piwa koncernowe są mało oryginalne, bliźniaczo do siebie podobne, często po prostu słabej jakości jeśli chodzi o walory smakowe i zdrowotne.

Kadzie w których wytwarza się piwo

Prekursorem na rynku niewielkich prywatnych browarów był Ciechan. Prezes tego browaru, Marek Jakubik, po falstarcie w roku 1996 (Browar Krotoszyn), już cztery miesiące po zakupie browaru w Ciechanowie  wypuścił na rynek pierwszy produkt: niepasteryzowane piwo Gambrynus o 21-dniowej dacie przydatności do spożycia. Choć początki nie były łatwe, dziś Ciechan to prawdziwy lider rynku browarów regionalnych. Również Browar Staropolski ze Zduńskiej Woli przeżywa rozkwit, odczuwalny zwłaszcza od roku 2009, kiedy to jego piwo Staropolskie zostało uhonorowane złotym medalem na spotkaniu browarników Chmielaki Krasnostawskie 2009, złotym medalem na targach Polagra Food 2009 oraz certyfikatem „Producent zdrowej żywności”.

Przebojem rynek zdobywa fantastyczny Browar Kormoran z Krainy Tysiąca Jezior, Browary Regionalne Łomża, Browar Fortuna, Sulimar z Piotrkowa trybunalskiego, Browar Zamkowy z Raciborza, niewielkie zakłady z Gosciszewa, Czarnkowa i Jabłonowa. Oblężenie przeżywa wrocławski pub Spiż czy poznańska Brovaria, w których to lokalach wypijemy piwo wytwarzane na miejscu w miedzianych kadziach w restauracyjnym minibrowarze. Mnożą się sklepy z piwami regionalnymi,  notując stały przyrost sprzedaży i rozszerzając swoją działalność.

Piwo warzone metodą tradycyjną

Ten trend bynajmniej nie będzie słabł. Przeciwnie – moda na złoty napój wysokiej jakości zatacza coraz szersze kręgi. I bardzo dobrze, bo wraz z nią zmienia się również kultura picia alkoholu – pięta ahillesowa naszych rodaków. Ucząc się doceniać jakość kosztem ilości, delektując się smakiem i odkrywając własne, bardzo indywidualne upodobania zaczynamy traktować piwo tak, jak na to zasługuje – jako pełnowartościowy produkt spożywczy o wyjątkowych walorach odżywczych i smakowych, za którymi stoi wielowiekowa tradycja i kunszt procedur.


VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 7.8/10 (4 votes cast)
O piwie słów kilka... część I: małe browary regionalne - skąd ten boom?, 7.8 out of 10 based on 4 ratings
4 komentarze do “O piwie słów kilka… część I: małe browary regionalne – skąd ten boom?”
  1. Chciałbym tylko dodać, że sama wielkość browaru nie powoduje, że piwo jest od razu wyśmienite. Taki czeski, koncernowy Pilsner Urquell bije na głowę każdego polskiego pilsa z małego browaru.

    Sporo małych browarów nie potrafi utrzymać poziomu produkcji i zdarzają im się warki świetne jak i zepsute, skwaśniałe.

    Przy okazji jest masa piw pasteryzowanych i filtrowanych, które są genialne (wiele belgijskich czy wyspiarskich ale’ów), jak jest i masa niefiltrowanych, niepasteryzowanych, nieutrwalanych piw, których picie powoduje odruch wymiotny.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • admin

      Słowem – jak w każdej dziedzinie – nie należy uogólniać. Weźmiemy to pod uwagę w naszych piwnych refleksjach :-) Dzięki za ten głos rozsądku!

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Carlito

    Jedna uwaga: kukurydza jest składnikiem niesłodującym i nie ma czegoś takiego jak słód kukurydziany. Owszem grys kukurydziany występuje w koncerniakach powszechnie, ale nie jako słód.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Skomentuj...