Makaroniki Ladurée. Tak smakuje Paryż

fot. laduree.comTak, jak w Wiedniu obowiązkowo trzeba spróbować tortu Sachera, w Rzymie – risotto alla Romana, a w Berlinie – currywurst, tak nie opuszczajmy Paryża bez zakupienia choćby małego kartonika makaroników z cukierni Ladurée.
Te okrągłe,  kolorowe ciasteczka to prawdziwy cukierniczy Rolls Royce. Wyglądają jak klejnoty, smakują niebiańsko. Nie wiadomo, czy lepiej je jeść, czy na nie patrzeć.
Słynną cukiernię założył w 1862 roku Louis-Ernest Ladurée, młynarz i płodny pisarz, satyryk i zwolennik reform, a także – jak się okazało – zdolny przedsiębiorca. Lokalizacja okazała się strzałem w dziesiątkę: Rue Royale zyskiwała status ulicy prestiżowej, podobnie jak cała okolica Place de la Madeleine.
Piekarnia spłonęła podczas Komuny Paryskiej w 1871 roku. Lokal odbudowano w tym samym miejscu; dekoracją zajął się Jules Chéret, słynny mistrz plakatu belle époque. To on nadał cukierni Ladurée ów charakterystyczny, rozpoznawalny na całym świecie styl, którego egzemplifikacją są między innymi słynne cherubinki w przebraniach kucharzy, zdobiące sufit lokalu, czy obowiązująca do dziś i kojarzona z marką kolorystyka (zarówno fasadę, jak i wnętrze utrzymał Chéret w odcieniach seledynu).

W tym okresie kształtowania nowych mód, stylów życia i przemian obyczajowych cukiernia Ladurée odnalazła się znakomicie:  Żona Louisa-Ernesta, Jeanne Souchard, córka hotelarza w Rouen, wpadła na jakże wówczas odważny pomysł wywabienia kobiet z ich domów bez narażania ich na obraźliwe komentarze i oskarżanie o sianie zgorszenia.
To nie żart: samotne wyjścia do kawiarni bez towarzystwa mężczyzny naprawdę były w XIX wieku źle widziane; miejsce damy było w domu.  Proponując połączenie cukierni z tradycyjną paryską kawiarnią, Souchard stworzyła projekt pierwszego w mieście salon de thé – herbaciarni, miejsca, w którym również kobiety mogą czuć się swobodnie i przebywać – o zgroza! – bez towarzyszących im mężczyzn. Prawdziwa rewolucja, n’est pas?
Wizyty w herbaciarniach szybko stały się bardzo modne i zastąpiły wizyty w domu i w salonach literackich. Ladurée święcił triumfy jako modny paryski adres, ale firma nadal była tylko eleganckim lokalem z dobrymi słodyczami i pięknym wystrojem – niczym więcej.

Wielki przełom nastąpił dopiero w roku 1930 za sprawą wnuka założyciela cukierni, Pierre’a Desfontainesa (niektóre źródła podają, że był to le-macaron-permanent-pistache-de_toure_daleki kuzyn Ladurée’a). Ten prawdziwy ciasteczkowy wizjoner wpadł na genialny pomysł połączenia dwóch migdałowych krążków o wyjątkowej konsystencji (włoski przepis na ciasto makaronikowe przywiozła do Francji Katarzyna Medycejska w XVI wieku) w kształt muszelki wypełnionej ganache – aksamitnym kremem czekoladowo-śmietankowym.
To rzeczywiście był moment epokowy w historii firmy Ladurée; barwione na pastelowe kolory makaroniki w najróżniejszych smakach szybko rozsławiły cukiernię i stały się symbolem nie tylko marki, ale wkrótce i całego Paryża.

405px-Laduree-champselysees

Ladurée na Polach Elizejskich

Od 1993 roku, kiedy to firmę przejął David Holder i jego Holder Group, trwa nieprzerwana makaronikowa ekspansja: restauracja na Champs-Élysées (1997 rok),  pierwszy zagraniczny lokal w londyńskim Harrodsie (2005 r.), w Japonii (2008 r.), w Nowym Jorku na prestiżowej Madison Avenue (2011) i wiele innych miejscach na całym świecie, od Luksemburgu po Arabię Saudyjską (niestety – póki co „cały świat” nie obejmuje Polski), a także szwajcarska manufaktura w Enney, w którą Grupa Holder zainwestowała 20 milionów franków. Mimo, że od 2000 roku Ladurée to już nie tylko ciastka i czekolada, ale również markowane przez firmę świece zapachowe, perfumy, kosmetyki, a także konfitury, herbaty i szampan, makaroniki nadal stanowią ponad 50% sprzedaży produktów.
Ich receptura pozostała bez zmian aż do dnia dzisiejszego. Ciastka są pyszne – najsmaczniejsze i najbardziej unikatowe są chyba różane (smak Rose petal), ale najbardziej zachwycają swoją charakterystyczną konsystencją: kruchą na zewnątrz, miękką i niesamowicie delikatną wewnątrz. Uzyskuje się ją, pozostawiając świeżo upieczone ciastko na „leżakowaniu”, podczas którego nabiera odpowiedniej kruchości i delikatnie „przechodzi” aromatem konkretnego kremu, którym jest przełożone.
Smaki? Wybór jest ogromny. Od wspomnianego Rose petal, przez pyszną pistację, klasyczną wanilię, delikatny kwiat pomarańczy i orzeźwiającą cytrynę, po naprawdę niezwykłe: karmel z solonym masłem, lukrecję i chińskie yuzu z imbirem, czy sezonową mocną miętę.

Ale oczywiście słynne macarons to coś więcej niż jedzenie; to przedmiot swoistego kultu, który szturmem zawojował nie tylko wyobraźnię kulinarną i estetyczną ludzi na całym świecie, ale również śmiało flirtuje z popkulturą. To makaronikami Ladurée objadała się Maria Antonina w filie Sofii MARANT_DomPK_MA-03_C037-16A-R.xlargerCoppolli z 2006; w 2009 r. słynny paryski jubiler Boucheron poświęcił tym ciasteczkom jedną z linii swojej biżuterii zatytułowaną Gaieté Parisienne; w 2012 roku powstała inspirowana paryskimi makaronikami linia kosmetyków markowana przez Sephorę; limitowane okolicznościowe linie smaków są opracowywane we współpracy ze słynnymi domami mody i kreatorami: Sonią Rykiel, Matthew Williamsonem, Christianem Louboutin, Lanvin. Efekt współpracy z Lanvin mogliśmy smakować i oglądać w ubiegłym roku, kiedy to z okazji Paris Fashion Week obie marki wykreowały makaroniki o smaku gumy balonowej. I to zapewne nie koniec.le-macaron-permanent-vanille-de_toure_
Sama paryska cukiernia Ladurée  to przepych. Słodycz, słodycz i jeszcze raz słodycz: barokowe wnętrza, pastelowe kolory, złocenia, malowane cherubinki, falbaneczki i wstążeczki. Mało odpornych może zemdlić, ale… w tej otoczce chyba cały urok, bo – umówmy się – nie o same ciastka tu chodzi. Inna słynna paryska cukiernia, Pierre Hermé, także sprzedaje śliczne pastelowe makaroniki, równie smaczne. Jednak minimalistyczne, wysmakowane i nowoczesne wnętrze jakoś odbiera im aurę. Bajkowa Ladurée to miejsce dla marzycieli, a przede wszystkim dla dużych dziewczynek. W końcu to Paryż, spełnienie najsłodszych snów.
le-macaron-permanent-rose-d_tour_Zanim jednak sny się spełnią, dopada nas szara rzeczywistość. Po pudełeczko z logo Ladurée postoimy w gigantycznej kolejce, czekanie na stolik może trwać wieki. Jeśli starczy nam cierpliwości, radzimy nie poprzestawać na słynnych ciastkach; desery w Ladurée są naprawdę warte grzechu, a tarty z owocami biją na głowę nawet sam makaronikowy obiekt kultu.
Jeśli nasz święty Graal już zakupiony i zamierzamy dumnie przetransportować piękne seledynowe pudełeczko do domu, pamiętajmy, że w przypadku makaroników liczy się przede wszystkim świeżość. Nie przechowujmy tego rarytasu – po kilku dniach stracą swoją charakterystyczną kruchość i aromat. No cóż – ulotne jak atmosfera Paryża.menthe-claciale_1
Bon appétit!

fot. www.laduree.com


VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
Makaroniki Ladurée. Tak smakuje Paryż, 10.0 out of 10 based on 1 rating
One Response do “Makaroniki Ladurée. Tak smakuje Paryż”
  1. Cudowne. Wierze, że to był smak raju

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Skomentuj...