Kulinarne podróże: Zjeść Berlin! cz. I: Kultowa kiełbaska

Berlin to miasto, które darzymy specjalną sympatią – z wielu względów. To nie jest najpiękniejsze miejsce na świecie. Ale jest tu niesamowita energia, która przyciąga i sprawia, że chce się tu wracać. Koncerty, festiwale, wernisaże, squaty, kluby.  Atmosfera tygla kulturowego. Architektoniczny misz masz, który w jakiś dziwny sposób tworzy jedną, imponującą całość. Najpiękniejsze w Europie parki, ogrody botaniczne, lasy, jeziora, rzeki. W tle tego wszystkiego historia i pamięć – zwierciadło dziejów dwudziestowiecznej Europy. No i jedzenie. Powód kulinarny wysuwa się u nas na czołówkę względów, dla których pod byle pretekstem tu wracamy. W Berlinie po prostu dobrze się je.

Berlin kiełbaską stoi

Zacznijmy od niepozornej currywurst – symbolu Berlina, o którym wspomnieć nie sposób. Za twórczynię tej pozornie niewyszukanej potrawy uważa się Hertę Heuwer. Przedsiębiorcza ta niewiasta stworzyła i w 1959 roku opatentowała sos na bazie pomidorów, curry i „sekretnych” składników (m.in. sos Worcestershire). Podając ten magiczny sos z pokrojoną w plasterki wieprzową parówką zrobiła furorę – najpierw w dzielnicy Charlottenburg, a następnie na Friedrichstrasse pod numerem 59, gdzie przeniosła swój lokal. Według popularnej urban legend, recepturę tę wraz z prawami autorskimi próbował przejąć słynny koncern Kraft Food Inc., jednak Herta Heuwer odrzuciła ofertę.

Pierwszy lokal w Berlinie sprzedający kiełbaski curry

Tablica upamiętniająca osobę Herty Heuwer, Berlin Charlottenburg. Fot. Wikipedia

Zjedzenie kiełbaski curry to dziś punkt honoru nie tylko smakoszy odwiedzających Berlin, ale też Hamburg, Nadrenię oraz Zagłębie Ruhry, choć w każdym z tych regionów potrawa ta przybiera nieco inną postać. W Berlinie zawsze będzie ona miała formę pokrojonej w grube plasterki parówki z charakterystycznym sosem – zamawiajmy do tego zawsze bułkę, nie równie ostatnio popularne, lecz tłumiące doznania (i wyjątkowo niezdrowe!) frytki. Pieczywo niemieckie jest naprawdę świetne, o czym zresztą jeszcze wspomnimy.

Kiełbaska curryNa usprawiedliwienie tych tłustych szaleństw, należy dodać, że sprzedaż kiełbasek w Niemczech regulują ścisłe normy, gwarantujące najwyższą jakość produktu. Wykluczone jest MOM (mięso oddzielane mechanicznie), a skład parówki jest kontrolowany – nie znajdziemy w nich mniej niż 80% mięsa i mamy pewność, że nie zawierają one zmielonej  masy kostno-tłuszczowej. Słowem – pod kostiumem fast foodu otrzymujemy tradycyjny, pełnowartościowy produkt regionalny, będący przedmiotem biznesowych rozgrywek (ostatnio – spór właścicielki działającego od ponad 50 lat Konnopke’s Imbiss, w którym currywursty jadali Liza Minelli, Gerhard Schroeder i Hans Eichel, o prawa do lokalu z własnym synem).

Kiełbaski wszelkiej odmiany to oczywiście stała część krajobrazu Berlina, jednak to właśnie Currywurst jest jego symbolem. Słynne Rostbratwurst pochodzą z Turyngii, natomiast wszechobecne (i bardzo smaczne) Weisswurst ze słodką musztardą (najlepiej smakują kupione od ulicznego sprzedawcy na Alexanderplatz) to specjalność z Bawarii.

Niemieckie muzeum Currywurst

 


VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.0/10 (1 vote cast)
Kulinarne podróże: Zjeść Berlin! cz. I: Kultowa kiełbaska , 9.0 out of 10 based on 1 rating

Skomentuj...