Rogal’n’Roll – dzień świętego Marcina w Poznaniu

Już w najbliższą niedzielę w Poznaniu tradycyjne obchody dnia świętego Marcina – swoisty lokalny fenomen, przyciągający swą malowniczością wielu mieszkańców miasta i nie tylko. Można powiedzieć, że poznaniacy jako jedyni w Polsce mają kuszącą możliwość zdystansowania się od powagi przypadającego w ten sam dzień Święta Niepodległości i towarzyszącego mu wszechobecnego patosu… i korzystają z niej chętnie – tego jesiennego dnia miasto po prostu kwitnie.Kwitnie zwłaszcza ulica św. Marcin w centrum miasta, której imieniny są obchodzone wyjątkowo hucznie. Korowód ze świętym Marcinem w stroju rzymskiego legionisty, przemierzającego niemal półtorakilometrową ulicę w otoczeniu muzyków, aktorów, szczudlarzy, efektownych machin i platform oraz kilkusetosobowego tłumu dochodzi do Zamku Cesarskiego, gdzie władze przekazują św. Marcinowi klucz do bram miasta. Ten symboliczny gest to inauguracja zabawy, trwającej do późnych godzin wieczornych, a zakończonej imponującym pokazem fajerwerków.

Kwitną też lokalne cukiernie i piekarnie, nieodłącznym bowiem elementem tej żywej tradycji jest oczywiście słynny rogal świętomarciński. Nieodłącznym już od 1891 roku, kiedy to z inicjatywy proboszcza parafii św. Marcina oraz poznańskiego cukiernika Józefa Melzera zaczęto wypiekać rogale z myślą o najbiedniejszych mieszkańcach miasta – z okazji święta patrona parafii bogatsi obywatele kupowali rogale i obdarowywali nimi potrzebujących. Tradycja przyjęła się szybko i już w 1901 zwyczaj ten przejęło oficjalnie Stowarzyszenie Cukierników.

św. Marcin

Św. Marcin z Tours (El Greco)

Fakty i legendy

Korzenie poznańskiego rogala sięgają jednak o wiele głębiej, niż wskazywałaby na to przedstawiona powyżej garść zwięzłych nowożytnych faktów. Oto bowiem zwijane w specyficzny sposób ciasto pojawia się już w czasach pogańskich, w roli ofiary składanej bogom w czasie jesiennego święta. Charakterystyczny kształt ciasta nie jest przypadkowy – „rogi” mają symbolizować rogi woła – pierwotnej ofiary, zastępowanej często takim właśnie wypiekanym substytutem. Jak większość tego typu rytów (najbardziej charakterystyczny to rzymskie Saturnalia przedzierzgnięte w Boże Narodzenie) i ten został w późniejszych czasach przejęty przez Kościół, otrzymawszy oczywiście nową interpretację – kształt rogala stał się, w miejsce wolich rogów, podkową, zgubioną przez białego konia należącego do świętego Marcina.

Co tkwi w rogalu

Rogi czy podkowa – w tym przypadku skojarzenia naprawdę nie są istotne. Liczy się wnętrze – na tym polu rogal świętomarciński ma sporo do zaprezentowania. Biały mak, wanilia, daktyle lub figi, rodzynki, skórka pomarańczowa, a także cukier, śmietanka i masło – bez tych produktów nie ma nadzienia prawdziwego rogala marcińskiego. Oprawa zewnętrzna – ciasto półfrancuskie, warstwowe, drożdżowe, polukrowane i posypane orzechami. Od 2003 roku to wytyczne oficjalne – wtedy bowiem ustalono warunki, jakie musi spełniać oryginalny produkt. Aby cukiernia mogła używać nazwy „rogale świętomarcińskie” lub „rogale marcińskie”, musi uzyskać certyfikat unijny od Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego, która powstała z inicjatywy Cechu Cukierników i Piekarzy w Poznaniu, Izby Rzemieślniczej i Urzędu Miasta Poznania.

Gdzie najlepsze?

Skład (zwykle wzbogacony o aromat migdałowy dodawany do masy makowej) wydaje się prosty, ale, jak to zwykle bywa, zwłaszcza w kulinariach, diabeł tkwi w szczegółach. Nawet wytwarzane zgodnie z regułami sztuki, certyfikowane rogale (w Poznaniu jest około 100 cukierni posiadających prawa do całorocznego wypieku i sprzedaży oryginalnego produktu) różnią się nieco smakiem, proporcjami, stopniem wilgotności ciasta. Poznaniacy od lat kłócą się o to, która cukiernia robi najlepsze rogale świętomarcińskie; lokalne media przeprowadzają sondy i publikują rankingi, a na forach internetowych poświęconych sprawom miasta i regionu dyskusje na temat najsmaczniejszego rogala stają się w okolicach listopadowego święta tyleż zaciekłe, co bezproduktywne – każdy ma swoją ulubioną piekarnię, a obiektywizm wykluczają często rodzinne tradycje, przyzwyczajenia i smaki wyniesione z dzieciństwa rdzennych poznaniaków. Pewien pogląd na sprawę daje co roku Gazeta Wyborcza, przeprowadzając własny, obwarowany surowymi kryteriami konkurs na rogalowego mistera. W ubiegłym roku w czołówce wytwórców najsmaczniejszych, najpiękniejszych i najbardziej okazałych rogali świętomarcińskich znalazły się cukiernie: Liczbańscy, Piskorscy, Społem Ekspresowa, Hotel Rzymski, cukiernia Passionata hotelu Mercure.

Rogal pod lupą

Gdziekolwiek jednak udamy się w celu zakupu tych smakołyków – czy to 11 listopada, czy w jakimkolwiek innym terminie – najważniejsze, by zwracać uwagę na jego autentyczność. Certyfikat to gwarancja oryginalności i wysokiej jakości produktu.

Co to właściwie oznacza? Rozbierzmy certyfikowanego rogala na części pierwsze i sprawdźmy…

Mak – rogal świętomarciński może zawierać wyłącznie biały mak. Podróbki zawirają tańszy, mniej szlachetny mak niebieski lub – wyjątkowo perfidna „sztuczka” – słodzoną kaszę manną, względnie mak biały mieszany z kaszą.

Ciasto – koniecznie półfrancuskie – warstwowane jak francuskie, lecz bardziej od niego elastyczne i „mokre”. Powinno ładnie listkować, lecz zarazem zachowywać ową specyficzną sprężystość i drożdżowy posmak.

Waga – oryginalny rogal świętomarciński jest spory i ciężki – musi ważyć minimum 250 g. Odchudzone i dziwnie małe rogaliki omijamy szerokim łukiem.

Zwróćmy uwagę, co stanowi o masie rogala. Certyfikowany, dobrej jakości rogal musi być cały wypełniony nadzieniem – nie tylko w środkowej części, lecz po koniuszki.

Cena – oczywiście oryginalne rogale są drogie, coraz droższe. Najdroższe oczywiście w okolicach 11 listopada. Ceny oscylują wokół 30-40 zł za kilogram; spore odchylenia od tej kwoty są podejrzane, i to w obie strony – zbyt tanie sugerują słabą jakość, bardzo drogie – świadome i nieuzasadnione zawyżanie cen, np. wyłącznie ze względu na markę cukierni.

Pamiętajmy, że zgodnie z wnioskiem rejestracyjnym prawo wypieku jedynego, prawdziwego rogala świętomarcińskiego mają tylko cukiernicy z Poznania oraz z powiatów: poznańskiego chodzieskiego, czarnkowskiego, gnieźnieńskiego, gostyńskiego, grodziskiego, jarocińskiego, kaliskiego, kolskiego, konińskiego, kościański, krotoszyński, leszczyńskiego, nowotomyski, obornicki, ostrowskiego, pilskiego, pleszewskiego, rawickiego, słupeckiego, szamotulskiego, śremskiego, średzkiego, wągrowieckiego, wolsztyńskiego i wrzesińskiego.

Nazwa „Rogal świętomarciński” znajduje się w rejestrze Chronionych Oznaczeń Geograficznych (ChOG) . Zarówno nazwa, jak i wygląd, receptura oraz miejsce wytwarzania otoczone są ścisłą ochroną.

Allegro wchodzi do gry o rogala

Cukiernicy szacują, że podobnie jak w ubiegłych latach, poznaniacy zjedzą tego dnia około 600 ton przysmaku. Po raz drugi w promocję rogala (oraz świetny interes) zaangażuje się grupa Allegro – ponownie będzie można zamówić certyfikowany produkt bez konieczności przyjazdu do Poznania. W zeszłym roku do różnych zakątków Polski i Europy, a nawet świata (Australia) wysłano aż 6 tysięcy rogali.

My namawiamy jednak do odwiedzin Poznania, zwłaszcza, że dzień świętego Marcina to nie tylko słodkie kaloryczne bomby. Program obchodów jest jak zwykle barwny i ciekawy, a klimat – niepowtarzalnie poznański ;-)

 Zrób to sam

Dla ambitnych – podajemy przepis na prawdziwego rogala świętomarcińskiego, prosto ze strony miasta Poznania. Trudno będzie zdobyć certyfikat unijny, ale od czegoś trzeba zacząć ;-) Zmierzycie się z tym zadaniem?

Rogal świętomarciński

Składniki:

CIASTO

  • 1 kg mąki pszennej
  • 6 jaj
  • 0,5 kostki masła
  • 2 łyżki cukru
  • 50 g drożdży
  • 1 szklanka mleka

MASA

  • 1,5 szklanki cukru pudru
  • 200 g migdałów i orzechów
  • 100 g białego maku
  • śmietana

Drożdże rozpuścić w niewielkiej ilości mleka. Jajka utrzeć z cukrem i połączyć ze stopionym masłem. Nie przerywając ubijania, dodawać porcjami przesianą mąkę, mleko oraz wcześniej przygotowane drożdże. Ciasto wyrabiać do chwili, gdy zaczną pokazywać się pęcherzyki i wtedy pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Migdały, orzechy i mak zaparzyć, zemleć, utrzeć z cukrem i śmietaną aż do uzyskania gęstej masy. Wyrośnięte ciasto rozwałkować i pokroić na kwadraty. Na każdy z nich nałożyć porcję wcześniej przygotowanej masy, uformować rogaliki i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Wstawić do gorącego piekarnika i piec w temp. 220-250 stopni na złoty kolor.

 A tak sztandarowy poznański produkt promuje grupa Poznań I Love You. Smacznie :-)

Make rogal not war

(więcej o filmie i grupie Poznań I Love You tutaj)


VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.5/10 (2 votes cast)
Rogal'n'Roll - dzień świętego Marcina w Poznaniu, 5.5 out of 10 based on 2 ratings
2 komentarze do “Rogal’n’Roll – dzień świętego Marcina w Poznaniu”
  1. No ładnie … jak Poznaniacy jedzą tego 600 ton, a kilogram kosztuje średnio 35 złotych, to daje to łącznie urobek rzędu 21 mln zł. Nieźle jak na spożywkę w 1 dzień … warto czekać cały rok :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +1 (from 1 vote)
  2. Piotr

    ama ama fooda fooda dobre dobre (to nie jest komentarz dodany z automatu ;))

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +1 (from 1 vote)

Skomentuj...